wtorek, 31 sierpnia 2010

God Is An Astronaut - Age Of The Fifth Sun

Jest koniec lata, a czuję się, jak w listopadzie przez cholerną pogodę na zewnątrz. Ale to może na dobre wyszło, bo po pewnej przerwie z powrotem zapuściłem sobie na odtwarzaczu bogów europejskiego post-rocka, czyli God Is An Astronaut i ich ostatni album, „Age of the Fifth Sun”.

Tegoroczne osiągnięcie Irlandczyków to w dużej mierze powrót do brzmień starych, przypominających bardziej pierwsze albumy, jak „All Is Violent, All Is Bright”. Utwory takie, jak singlowe „In The Distance Fading” brzmią, jak rasowy, starszy post-rock w wykonaniu GIAA, więc jest to też powrót do swoich korzeni.

Oczywiście, zespół dalej nie poprzestaje na eksperymentach z muzyką elektroniczną i sporo utworów jest nią nasyconych. Na szczęście nie jest tego za dużo, forma została odpowiednio wyważona, w przeciwieństwie do tego, co działo się na poprzednim albumie, „God Is An Astronaut”.
Muzyka na nowej płycie przeplata się na całej swojej szerokości z leniwie brzmiącej, spokojnej melodii z przewodnim, gitarowym riffem aż do potężnie brzmiących ścian dźwięku przed wielopogłosowe gitary i głośną, intensywną perkusję. Ale cóż, tak brzmi ten gatunek, przynajmniej tak powinien w moim odczuciu.

God Is An Astronaut udowodniło, że wydając już swoją piątą płytę może dalej brzmieć na naprawdę wysokim poziomie. Jest to nawet album lepszy, niż poprzedni, co pokazuje klasę zespołu. Muzyka jest naprawdę dobrze wyważona. Pełna pasji i energii. Raz Cię uspokoi, a drugi rozniesie swoją mocą. Z całą stanowczością mogę stwierdzić, że „Age of the Fifth Sun” to wspaniała płyta na nadchodzące, mroźne wieczory. Wystarczy więc zapuścić i zniknąć w muzycznej otchłani.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Te, pogadajmy!