
Bo „Wasza Wspaniałość” to trochę inny album od tego, co znamy chociażby z „Pielgrzymki Psów”. Nowy skład dał trochę odświeżone pojęcie o muzyce Pogodno. Jest psychodelicznie, ale chyba na trochę innej płaszczyźnie. Bardziej w stylu solowego projektu Budynia, ale wynika to zapewne dlatego, że ze starego składu zespołu owy Budyń tylko pozostał, a pojawienie się nowych, nieobeznanych muzyków powoduje zmianę kierunku tworzenia.
Dobrym przykładem jest otwierający płytę utwór „Ale”, który pełen naładowanego efektami głosu Budynia i lekko ambientowej otoczki daje wrażenie pewnego eklektyzmu. I rzeczywiście, jest dość różnorodnie. Innym fajnym przykładem na zmianę jest „Magnes” – szybko, rockowy kawałek, który nagle w połowie zwalnia w pseudo-pompatyczną, pełną patosu kanonadę jęczącego wokalu (Muse anyone?), by znów wrócić na koniec z głównym, początkowym motywem i trzeba przyznać, że ten eksperyment wypalił, bo „Magnes” jest dla mnie idealnym singlem – przebojowy, intensywny, po prostu fajny. I tak właściwie dzieje się przez całą płytę. Pogodno Anno domini 2010 bawi się konwencjami i nie boi się ryzykować. Są lepsze momenty (wspomniany „Magnes” czy „Piosenka Terrorystyczna”), słabsze („Nie I”, troszkę nieudane „Ale”) i momenty w stylu Pogodno.
Na szczególną uwagę zasługują dwa utwory – „Suka” i „Ciłość”, kolejno numer 2 i 3 na albumie. Pełne młodzieńczej energii, z charakterystycznym dźwiękiem – midi klawisze (chyba starzy członkowie Pogodno nie zabrali swoich instrumentów), psychodeliczne, inteligentne teksty, szczególnie Ciłość z „dlaczego zawsze chodzi o miłość/ dlaczego na przykład nie o czystą wodę/i po co ludziom jest ten smak, skoro nie zawsze oznacza szczęście”, który powtarzany w różnym stylu. Od poważnej melorecytacji, przez falsetowy delikatny głosik na funk-rockowym grupowym refrenie kończąc.
Świetnym akcentem na płycie jest też wieńcząca album „Oda do młodości”, która za wiele z Mickiewiczem nie ma wspólnego. Pełno tu dziwnych, seksualnych tekstów, jak „komu dziś wystawisz dupska zwoje/nie przerywaj samogwałtu”, miła, bujająca melodia powoli rozwija się w improwizowane, pseudo-jazzowe rejony, gdzie instrumenty próbują się przekrzyczeć, a perkusja zdaje się wybijać osobny rytm. Ale przysłuchując się uważniej jest w tym jakaś złożona całość. Po apogeum muzycy i ich sprzęty dogorywają, a dźwięki zaczynają wybitnie kojarzyć się z Mars Voltą (wcześniej były tylko takie delikatne skojarzenia), słychać pogłosowe gitary, dobijające powoli bębny, a potem pozostają tylko piski i szumy znikające w eterze.
Reasumując, „Wasza Wspaniałość” to płyta dobra, naprawdę dobra. Spodziewałem się większej klapy biorąc pod uwagę fakt, że diametralnie zmienił się skład Pogodno, ale na szczęście miło się zaskoczyłem. Płyty naprawdę dobrze się słucha i pomimo słyszalnej różnicy między tym, co było kiedyś a najnowszym dokonaniem grupy, to i tak nie przeszkadza to tak bardzo, bo przy słuchaniu „Waszej Wspaniałości” wciąż robi mi się pogodno.
warto było też wspomnieć że na nowej płycie nie tylko Budyń śpiewa. co prawda nie wiem dokładnie, który z pozostałych panów ale "odę do młodości" oraz "piosenkę terrorystyczną" śpiewa kto inny.
OdpowiedzUsuńnie zgodzę się zupełnie że utwory "ale" oraz "nie 1" są słabsze. bronić będę zwłaszcza drugiego. uwielbiam motyw z tekstami obsługi klienta telefonii komórkowych. no i ten saksofon...
Nie wiem, tak dokładnie tego nie sprawdzałem. Ale w "Piosence Terrorystycznej" ewidentnie słyszę Budynia. Może ktoś go wspomagał, ale Budyń jest głównym wokalistą, dlatego napisałem tylko o nim.
OdpowiedzUsuńRecenzja jest subiektywnym sposobem opisania wrażeń słuchowych z albumu, więc zrozumiałym jest, że nie musisz zgadzać się z tym, co napisałem. Dla mnie "Ale" i "Nie 1" są trochę słabsze, niż cały album, dla Ciebie nie. I to jest normalne zjawisko. I zawsze ludzie będą się ścierać na tym, bo każdy ma swój osobisty gust ukształtowany przez lata słuchania różnej muzyki. Tak więc, rozumiem Cię i przyjmuję do wiadomości stanowisko. Ale zdania nie zmienię. ;)
no kiedy właśnie w piosence terrorystycznej budyń śpiewa tylko chórki... najprawdopodobniej to Zabrocki śpiewa główny wokal, nie pamiętam. w każdym razie nie Budyń. wiem bo sam mi to powiedział.
OdpowiedzUsuń