Na pewno zdarzyło się w muzycznej karierze każdego z nas, że jako słuchacz w pewnym momencie nie chcemy słuchać masówki, zaś bardzo nas ciągnie do muzyki, której nikt nie zna, a którą będzie się można pochwalić mówiąc „dobry stuff, man” i pokazując ją wszystkim swoim znajomym. Brytyjski These Ghosts jest właśnie takim zespołem, bo posiadając niecałe pięć tysięcy odtworzeń na serwisie last.fm można określić tę grupę jako underground’ową i mało znaną.
Album „You Are Not Lost, You Are Here” to debiut grupy z Suffolk i jest on dość spójnym kompozycyjnie i muzycznie produktem. Zespół lubi krążyć wokół stylistyki balladowo-rockowej dodając czasem różnego rodzaju pianina czy skrzypce, czy nawet delikatnie przebijające się elektroniczne wstawki dodające uroku i radości słuchania. I pomimo słowa „ballada”, które nieraz napawa mnie obrzydzeniem, tutaj daje mi poczucie komfortu słuchania i zagłębienia się w muzykę. Dźwięki wydobywające się z instrumentów raczej delikatnie mierzwią moje włosy i łaskoczą bębenki, a nie powodują wykrzywianie się mojej twarzy z powodu utartych i powtarzających się w kółko pomysłów na tego typu numery. Jest więc „A Fear Of Flying”, które swoimi partiami smyczkowymi narzuca mi myślenie o zespołach pokroju The Frames, tylko mniej pretensjonalnych. Na uwagę zasługuje też kończące płytę „The Escape” z wolną i pulsującą stopą budującą narastające napięcie. Wszystko trzyma się ambientowej konwencji lekkich wybuchów, które czasem się pojawiają, by potem znów zrzucić całą energię. Następnie sinusoidalnie wracają znów na wysoki poziom. A wszystko to kończy się mglistą otoczką znikającą delikatnie w eterze.
Oprócz samych ballad mamy też utwory działające trochę żywiej na umysł i ciało, jak singlowa „Luna” (do posłuchania tutaj) z uderzająca głośną gitarą zahaczającą gdzieś o post-rockowe terytoria, pulsującym, trochę funkowym basem, a wszystko okraszone dużą dawką gęstej perkusji. Hit murowany, gdyby trafił na szersze wody. I choć wokalista, Calum Duncan, śpiewa jak połączenie Thom’a Yorke’a z Radiohead z Jonasem Bjerre z Mew, to i tak efekt brzmi dość zaskakująco przyjemnie, gdyż ta barwa nie gryzie, a wyraźne wpływy w/w wokalistów dodają tylko smaczku całości.
W przypadku These Ghosts brak rozpoznawalności działa na niekorzyść, bo muzyka, którą tworzą jest dość oryginalna, a jednocześnie zawiera w sobie pierwiastek komercji i zespół mógłby zrobić karierę na Wyspach jako „grupa dla inteligentnych” czy „ambitne i dojrzałe połączenie różnych gatunków muzycznych w jeden wspaniały, cudowny i niesamowity album, którego trzeba posłuchać”. To nic, że zalatują Radiohead. Jak zżynać, to od najlepszych.