sobota, 25 września 2010

Therion - Sitra Ahra


Skandynawowie dziwni są. Ich rozstrzał muzycznych zainteresowań nieraz powala. Z jednej strony kraina metalu najróżniejszego rodzaju, gdzie wykonawców liczymy na tysiące i każdy może wymyślić coś zupełnie innowacyjnego i przez to w tamtejszych Saturnach, Media Marktach i innych tego typu sklepach są osobne ściany dla metalu. Z drugiej strony atakują nas zewsząd różnorakimi spokojnymi i akustycznymi dźwiękami, gdzie możemy rozpłynąć się nad krajobrazem delikatnych, białych płatków śniegu z gracją spadających na puchatą ziemię, bla, bla, bla.

Wróćmy do opcji pierwszej. Zespołem, na którym skupić się chcę w dzisiejszej recenzji jest Therion – czyli jedna z ważniejszych nazw w świecie symfonicznego metalu. I chociaż sama nazwa jest niesamowicie absurdalna, bo przecie orkiestry i chóry nijak się mają do ostrych i rzęsistych riffów, które miażdżą głowę, prawda? I tu jest lekcja dla wszystkich – skrzypce pasują do metalu, jak mało co. + miliard do epickości.

Therion, a właściwie jego głowa – Christofer Johnsson to muzyczny wizjoner, który podróżuje po różnorakich gatunkach muzycznych wrzucając wszystko do worka zwanego „symfoniczny metal”. W pewnym momencie swojej kariery zapędził się tak bardzo, że zrobił chóralno-orkiestrowo-gitarową miazgę w postaci „Deggial”, jednak tam już tego metalu, tej „rzeźni” właściwie nie było. Wyhamował więc, skręcił trochę w lewo (bo lewica to szatana strona) i zaczął wydawać rzeczy bardziej z pazurem.
Od ostatniego czasu, kiedy usłyszeliśmy o studyjnym Therionie minęły trzy lata. Wtedy to zespół wydał dwupłytowe wydawnictwo, jakim było „Gothic Kabbalah”. Nowe i odświeżone brzmienie grupy budziło lekkie obawy, jednak i tak było świetnie przyjęte przez publikę. Polacy, jak nie wiecie, kochają Theriona bardzo. Z wzajemnością, bo zespół często przyjeżdża, lubi tu grać, bo ma tutaj sporą bazę oddanych fanów, którzy czekają na każdą możliwość zobaczenia zespołu na żywo.

A teraz mamy 2010 i pojawiło się na rynku „Sitra Ahra”, które jest niemałym zaskoczeniem dla osób, które spodziewały się kontynuacji poprzedniej płyty. Zmiana większości składu przyniosła swoje żniwo, bo jest bardziej zróżnicowanie, niż kiedykolwiek. Therion zahacza na nowym albumie nie tylko o rejony metalu. Jest pełno folku wszechobecnego na płycie, pojawiają się też melodie, które można nazwać „epickim popem” – radosne, niemal taneczne utwory, które po pewnej przeróbce i usunięciu epickości w postaci chóru oraz i orkiestry, oraz dodaniu sporej dawki elektroniki stworzyłoby hit parkietu („Cú Chulainn”). Dodatkowo zespół zaskakuje użyciem nowych instrumentów, jak harmonijka wykonująca nagle solo w w towarzystwie fletu („Land of Canaan”).

Nie brakuje jednak tego, co w Therionie najlepsze – pełno chórów, orkiestry, kosmiczne riffy, epickie solówki. Miłym dla ucha dodatkiem jest trzecia, najcięższa i najbardziej surowa część cyklu „Kali Yuga” stanowiącej uzupełnienie pozostałych dwóch części znajdujących się na płycie „Sirius B”. 

Bestia* zaskakuje, bestia ewoluuje. Wylano na nią jakiś radioaktywny środek i przez to zmieniła się w majestatyczny, wspaniały twór. Nowa wersja Theriona to świeże i innowacyjne podejście do symfonicznego metalu, które na długo zostaje w głowie. Pomimo tylu lat na scenie zespół ciągle eksperymentuje, zmienia swoje brzmienie, by ciągle być na fali, ciągle być popularnym. Niechaj Bestia długo żyje!

*Therion - z gr. bestia

1 komentarz:

  1. Do Sitra Ahra musiałem się długo przekonywać -pierwsze wrażenie -"wtf??", ale po nastym wysłuchaniu kawałki coraz bardziej wpadają w ucho. Moim osobistym ulubieńcem jest land of canaan, który jest tak zróżnicowany, że inny zespół by z tego materiału zrobił cały album :) -a już totalnie powala mnie końcówka (ostatnie 1,5 minuty), gdzie klimat wchodzi w radosny megaoptymistyczny gospel, który niezmiennie wywołuje u mnie szerokiego banana na twarzy :)). Inne kawałki też mają sporo zaskakujących elementów, jak choćby cu chulainn zalatujący w refrenie Pet Shop Boysami:) Ogólnie moja ocena jako starego, wiernego fana Theriona 8/10.

    OdpowiedzUsuń

Te, pogadajmy!