Święta, święta, a seriale trzeba oglądać. Oprócz bieżących udało mi się załapać pierwsze sezony Louie'go (wyborne!) i Shameless US (całkiem, całkiem).
The
Walking Dead 3x15 – "This Sorrowful Life"
Ostatni epizod przed grande finale sezonu skupia się
przede wszystkim na tajnym pakcie, który został uprzednio zawarty przez
Gubernatora i Ricka polegającego na transferze Michonne do Woodbury w zamian za
odpuszczenie wszelkich win. Oczywiście wiadomo jednak, że Gubernator szykuje
zasadzkę, przecież to chory psychol. Nie było szału w tym epizodzie, a jedynym
mocnym akcentem były relacje braci Merle’a i Daryl’a, gdzie zarysowano problem
lojalności i więzi rodzinnych z dość przewidywalnym, ale miłym dla oka finałem.
Californication 6x11 – "The Abby"
Atticus Fetch grany przez Tima Minchina dostał w
poprzednim odcinku oświecenia i zamierzał porzucić swój dotychczasowy styl
życia (niedorzeczne) i trafił z własnej woli na odwyk. Oczywiście nieustraszony
Moody (z pomocą Faith) dostał zadanie przywrócenia rock n’rolla do rudego łba.
Zdecydowany highlight sezonu. Odcinek zabawny, niewymuszony, luzacki, budujący
fajne wejście do finału, który już za mną, ale o nim za tydzień.
Family
Guy 11x16 – "12 and a Half Angry Men"
Po pierwsze, brawo za tytuł! Zgrabne połączenie „Two and
a Half Men” z klasykiem „12 Gniewnych Ludzi” to jednak nie wszystko. Oczywiście
odcinek jest krzywym zwierciadłem tego ostatniego, przez co mamy rzekome
zabójstwo i dwunastu ławników, którzy muszą rozstrzygnąć, czy Adam West –
szalony burmistrz Quahog – winien jest zarzucanych mu czynów. Najfajniejsze w
tym odcinku jest to, że MacFarlane wziął klasyk i przerobił go na swoją modłę,
przez co nawiązań do legendarnego filmu jest o wiele więcej. Niektóre postawy
postaci paralelne do serialowych odpowiedników czy próby dyskredytacji zeznań
naocznego świadka pięknie podsumowują, jak pięknie Family Guy siedzi w
popkulturze, jak cudnie ją przekształca.
How I
Met Your Mother 8x20 – "The Time Travelers"
Smutny epizod (Ted próbujący się ogarnąć życiowo,
dochodzący do wniosku, że nie znajdzie miłości swojego życia z nutką nadziei na
końcu odcinka, gdy dowiadujemy się, że PRAWDOPODOBNIE poznamy tę cholerną matkę
na końcu sezonu), ale przynajmniej tym smutkiem wyróżniał się od tego, co HIMYM
reprezentowało sobą przez ostatnie kilka miesięcy. Nie wiem już nawet, dlaczego
oglądam ten serial, szczególnie, że ZNOWU twórcy robią sobie jaja i przekładają
o kilka tygodni kolejny odcinek, żeby tylko finał musiał być w maju.
New Girl 2x20 - "Chicago"
Ojciec Nicka (Dennis Farina) zmarł i gromada wyjeżdża do
jego rodzinnego Chicago, by dokonać pochówku. Oczywiście nawet tak smutny temat
jak śmierć i przemijanie nie mógł przejść nietknięty przez absurdalne poczucie
humoru serialu. Nie wiem, co mam napisać więcej. Po prostu świetny!
Arrow 1x18 – "Salvation"
Po ostatnim, trochę zawodzącym odcinku nastąpił dość
ciekawy zwrot akcji. Oprócz rozwinięcia postaci Roy’a – chłopaka Thei Queen i,
jak się okazało, całkiem dobrego fajtera, mamy kolejnego zbira, którego Green
Arrow łapie. „The Savior” ściąga szumowiny ze Starling City a potem za pomocą
kamerki i zabezpieczonych serwerów (nawet topowa informatyczka Felicity nie
umie ich tak łatwo przełamać!) nadaje relację na żywo z morderstwa tych osób.
Mimo wszystko jednak wolę oglądać to, co się dzieje na wyspie kilka lat
wcześniej, gdzie współpraca Queena i Slade’a Wilsona dostaje kolejnych
rumieńców.
Revolution 1x11 – "The Stand"
Pierwszy odcinek po mid-season break był wielkim, wręcz
gigantycznym rozczarowaniem. Myślałem, że zacznie się wielka, fenomenalna bitwa
psychologiczna, ataki na naszych boskich protagonistów. Zamiast tego mieliśmy
latające w kółko helikoptery i pokaz smutnych min. Do tego śmierć jednego z
głównych bohaterów – tak cholernie bezsensowna śmierć. TAK BARDZO. Ale ok,
obejrzę kolejny odcinek, chyba nie mam wyboru.
Modern Family 4x18 - "The Wow Factor"
Po tym sezonie nie dziwię się, że Modern Family święci triumfy wśród seriali komediowych w USA. Z każdym kolejnym epizodem buzia otwiera się ze śmiechu bardzo szeroko. Tym razem Cameron i Claire walczą ze sobą o to, jak ma wyglądać wykończenie domu, który kupili, Jay postanawia spędzić całe popołudnie ze świeżo narodzonym synem, Mitchell postanawia zmierzyć się z kilkuletnim tyranem rządzącym podwórkiem jego córki, a Phil nagle uczy swoje nieporadne córki, jak wykonywać proste prace naprawcze w domu. Taki kocioł, tyle dobrej zabawy!
The
Following 1x10 - "Guilt"
Powrót do łask dawno niewidzianej postaci Jacoba zmienił troche
dynamikę postaci zamieszkujących rezydencję kultu Carrolla. Za to nasz główny
bohater staje się coraz bardziej załamany, szczególnie kiedy przypomina sobie o
dawnej miłości do Claire Matthews. Ściąga to, rzecz jasna, cholernie złe
konsekwencje. Szybko kręcony, dynamiczny odcinek. Sporo ciekawych wątków, które
rozkręciły imprezę. Szkoda tylko, że zrobili tak fatalną końcówkę, że nie
wiedziałem gdzie mam podziać moje ręce lecące niebezpiecznie w kierunku czoła
krzycząc „OH GOD WHY”.
Happy Endings 3x14/15 - "In the Heat of the Noche"/"The Straight Dope"
Po pierwsze, jestem kompletnie niezadowolony z faktu, że
NBC wrzuciła Happy Endings na slot śmierci próbując nam wynagrodzić ten fakt
puszczaniem dwóch epizodów po sobie. Piątkowy wieczór? Serial nie przeżyje do
kolejnego sezonu, a wielka szkoda, bo po mid-season breaku kolejne dwa epizody
zyskały sporo świeżości i specyficzny, abstrakcyjny humor zyskał kilka
kolorków. Pierwsza część skupiała się na Bradzie i jego nowej pracy jako
zabawiacza dzieci (wiem, jak to brzmi), a drugi opowiada o tym, jak Alex
postanowiła być mądra (myślałem, że to niemożliwe, a jednak!). Po tak dobrych
odcinkach wielka szkoda będzie patrzeć, jak serial odpłynie w nicość. Przynajmniej, jeśli ma to być ostatni sezon, odejdzie z honorem.