czwartek, 4 kwietnia 2013

Serialówka-przegubówka #4 (25-31.03)

Święta, święta, a seriale trzeba oglądać. Oprócz bieżących udało mi się załapać pierwsze sezony Louie'go (wyborne!) i Shameless US (całkiem, całkiem).

The Walking Dead 3x15 – "This Sorrowful Life"
Ostatni epizod przed grande finale sezonu skupia się przede wszystkim na tajnym pakcie, który został uprzednio zawarty przez Gubernatora i Ricka polegającego na transferze Michonne do Woodbury w zamian za odpuszczenie wszelkich win. Oczywiście wiadomo jednak, że Gubernator szykuje zasadzkę, przecież to chory psychol. Nie było szału w tym epizodzie, a jedynym mocnym akcentem były relacje braci Merle’a i Daryl’a, gdzie zarysowano problem lojalności i więzi rodzinnych z dość przewidywalnym, ale miłym dla oka finałem.

Californication 6x11 – "The Abby"
Atticus Fetch grany przez Tima Minchina dostał w poprzednim odcinku oświecenia i zamierzał porzucić swój dotychczasowy styl życia (niedorzeczne) i trafił z własnej woli na odwyk. Oczywiście nieustraszony Moody (z pomocą Faith) dostał zadanie przywrócenia rock n’rolla do rudego łba. Zdecydowany highlight sezonu. Odcinek zabawny, niewymuszony, luzacki, budujący fajne wejście do finału, który już za mną, ale o nim za tydzień.

Family Guy 11x16 – "12 and a Half Angry Men"
Po pierwsze, brawo za tytuł! Zgrabne połączenie „Two and a Half Men” z klasykiem „12 Gniewnych Ludzi” to jednak nie wszystko. Oczywiście odcinek jest krzywym zwierciadłem tego ostatniego, przez co mamy rzekome zabójstwo i dwunastu ławników, którzy muszą rozstrzygnąć, czy Adam West – szalony burmistrz Quahog – winien jest zarzucanych mu czynów. Najfajniejsze w tym odcinku jest to, że MacFarlane wziął klasyk i przerobił go na swoją modłę, przez co nawiązań do legendarnego filmu jest o wiele więcej. Niektóre postawy postaci paralelne do serialowych odpowiedników czy próby dyskredytacji zeznań naocznego świadka pięknie podsumowują, jak pięknie Family Guy siedzi w popkulturze, jak cudnie ją przekształca.

How I Met Your Mother 8x20 – "The Time Travelers"
Smutny epizod (Ted próbujący się ogarnąć życiowo, dochodzący do wniosku, że nie znajdzie miłości swojego życia z nutką nadziei na końcu odcinka, gdy dowiadujemy się, że PRAWDOPODOBNIE poznamy tę cholerną matkę na końcu sezonu), ale przynajmniej tym smutkiem wyróżniał się od tego, co HIMYM reprezentowało sobą przez ostatnie kilka miesięcy. Nie wiem już nawet, dlaczego oglądam ten serial, szczególnie, że ZNOWU twórcy robią sobie jaja i przekładają o kilka tygodni kolejny odcinek, żeby tylko finał musiał być w maju.

New Girl 2x20  - "Chicago"
Ojciec Nicka (Dennis Farina) zmarł i gromada wyjeżdża do jego rodzinnego Chicago, by dokonać pochówku. Oczywiście nawet tak smutny temat jak śmierć i przemijanie nie mógł przejść nietknięty przez absurdalne poczucie humoru serialu. Nie wiem, co mam napisać więcej. Po prostu świetny!

Arrow 1x18 – "Salvation"
Po ostatnim, trochę zawodzącym odcinku nastąpił dość ciekawy zwrot akcji. Oprócz rozwinięcia postaci Roy’a – chłopaka Thei Queen i, jak się okazało, całkiem dobrego fajtera, mamy kolejnego zbira, którego Green Arrow łapie. „The Savior” ściąga szumowiny ze Starling City a potem za pomocą kamerki i zabezpieczonych serwerów (nawet topowa informatyczka Felicity nie umie ich tak łatwo przełamać!) nadaje relację na żywo z morderstwa tych osób. Mimo wszystko jednak wolę oglądać to, co się dzieje na wyspie kilka lat wcześniej, gdzie współpraca Queena i Slade’a Wilsona dostaje kolejnych rumieńców.

Revolution 1x11 – "The Stand"
Pierwszy odcinek po mid-season break był wielkim, wręcz gigantycznym rozczarowaniem. Myślałem, że zacznie się wielka, fenomenalna bitwa psychologiczna, ataki na naszych boskich protagonistów. Zamiast tego mieliśmy latające w kółko helikoptery i pokaz smutnych min. Do tego śmierć jednego z głównych bohaterów – tak cholernie bezsensowna śmierć. TAK BARDZO. Ale ok, obejrzę kolejny odcinek, chyba nie mam wyboru.


Modern Family 4x18 - "The Wow Factor"
Po tym sezonie nie dziwię się, że Modern Family święci triumfy wśród seriali komediowych w USA. Z każdym kolejnym epizodem buzia otwiera się ze śmiechu bardzo szeroko. Tym razem Cameron i Claire walczą ze sobą o to, jak ma wyglądać wykończenie domu, który kupili, Jay postanawia spędzić całe popołudnie ze świeżo narodzonym synem, Mitchell postanawia zmierzyć się z kilkuletnim tyranem rządzącym podwórkiem jego córki, a Phil nagle uczy swoje nieporadne córki, jak wykonywać proste prace naprawcze w domu. Taki kocioł, tyle dobrej zabawy!

The Following 1x10 - "Guilt"
Powrót do łask dawno niewidzianej postaci Jacoba zmienił troche dynamikę postaci zamieszkujących rezydencję kultu Carrolla. Za to nasz główny bohater staje się coraz bardziej załamany, szczególnie kiedy przypomina sobie o dawnej miłości do Claire Matthews. Ściąga to, rzecz jasna, cholernie złe konsekwencje. Szybko kręcony, dynamiczny odcinek. Sporo ciekawych wątków, które rozkręciły imprezę. Szkoda tylko, że zrobili tak fatalną końcówkę, że nie wiedziałem gdzie mam podziać moje ręce lecące niebezpiecznie w kierunku czoła krzycząc „OH GOD WHY”.

Happy Endings 3x14/15 - "In the Heat of the Noche"/"The Straight Dope"
Po pierwsze, jestem kompletnie niezadowolony z faktu, że NBC wrzuciła Happy Endings na slot śmierci próbując nam wynagrodzić ten fakt puszczaniem dwóch epizodów po sobie. Piątkowy wieczór? Serial nie przeżyje do kolejnego sezonu, a wielka szkoda, bo po mid-season breaku kolejne dwa epizody zyskały sporo świeżości i specyficzny, abstrakcyjny humor zyskał kilka kolorków. Pierwsza część skupiała się na Bradzie i jego nowej pracy jako zabawiacza dzieci (wiem, jak to brzmi), a drugi opowiada o tym, jak Alex postanowiła być mądra (myślałem, że to niemożliwe, a jednak!). Po tak dobrych odcinkach wielka szkoda będzie patrzeć, jak serial odpłynie w nicość. Przynajmniej, jeśli ma to być ostatni sezon, odejdzie z honorem.